Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

poniedziałek, 26 września 2016

Wałek na łóżko - pomysł na recykling


Witam was serdecznie, zaniedbuję to miejsce ostatnio bardzo. Post ten miałam napisać dość dawno , zdjęcia były wklejone, czekały tylko na chwilę mojej weny do pisania. Jestem na razie zawieszona w próżni, czekam na pewne ważne decyzje, które nie zależą ode mnie, to czekanie jest chyba najgorsze. 
Postanowiłam sobie zapełnić okres oczekiwania , więc coś się tu będzie pojawiało. 
Lato mi mignęło w tempie wystrzelonej torpedy, a wrzesień jeszcze szybciej. Nie miałam czasu pozachwycać się tym pięknym okresem , mam nadzieję , że to się zmieni.
 Dzisiaj was ponudzę recyklingiem . 
To co napiszę może niektórych zniesmaczy , ale nie przejmuję się tym zupełnie.
 Mam czasami wielką przyjemność szperać w starych szmatkach, tak, tak , starych szmatkach. Jest u mnie olbrzymi sklep, gdzie można przerzucać szmaty i wyszukać to co nas interesuje. Nie ciągnie mnie w kierunku ubrań, natomiast sterty różnych materiałów przyciągają jak magnez. A co tam znajduję? Znajduję kupony  bawełny , płótna ,obrusiki,  koronki, hafty, włóczki itp. Potem można je użyć do szycia patchworków, poduszeczek, lalek i co tylko nam przyjdzie do głowy. Zawsze to tańsze od kupienia nowych materiałów, a wierzcie mi można wynaleźć różne cacuszka.
Ostatnio wpadły mi do ręki dwie poszwy na poduszki z koronkami, kupiłam je właśnie dla tych koronek. Już chciałam je wypruć, ale przyszedł mi do głowy pewien pomysł, postanowiłam z poszwy uszyć wałeczek na łóżko. Jeżeli macie ochotę i czas to zapraszam na mały skrót i kursik szycia takiego wałeczka.

Kursik szycia wałeczka na łóżko ze starej poszwy na poduszkę.



Poszwę rozprasowujemy, przecinamy boczne szwy. Odcinamy część potrzebną nam na szerokość wałka komponując tak by koronka znalazła się na środku. Zszywamy długie boki do siebie, krótsze podkładamy. W ten sposób mamy podłużną koszulkę. Postanowiłam wkład wałeczka zrobić osobno , ale można nie komplikować i do tego doszyć boki.


Z  materiału pozostałego z poszwy kroję prostokąt takiej wielkości jak koszulka, zszywam.


Osobno kroję mniejszy prostokąt. Dłuższy bok prostokąta zakładamy tak by powstał tunel na sznureczek, drugi bok prostokąta marszczymy, tak by długość marszczonego boku dopasować do długości krótszego boku wałeczka.


Przyszywamy wałeczek do przymarszczonego boku. 


Tak wygląda wkład do wałka. 



Do wypchania używam wkładu do poduszek, takie wkłady można kupić np. w Jsku.
Do tunelu wkładam sznurek i ściągam.


Tak wygląda gotowy wałek.


A tak wygląda wałek z nałożoną koronkową koszulką . 


To są widoczne boki wałeczka. 


Przy okazji uszyłam dwa wkłady do poduszek i dwa  różowe jaśki, na ich uszycie wykorzystam bawełnę i koronkę wyszperaną w wyżej wymienionym sklepie.


Dziękuję za odwiedziny, pozostawione komentarze życząc miłego dnia. 
A tym , które wiedzą o czym piszę życzę udanego polowania, weny i przyjemnego szycia. 

piątek, 16 września 2016

Kuferek ślubny i transfer na dużej powierzchni


Strasznie długo mnie tu nie było, czas płynie szybko jak człowiek ma dużo na głowie. W moim życiu obecnie dzieje się, oj dzieje, do tego stopnia , że zupełnie zapomniałam o blogu. Może dojdzie do przewrotu w mojej skromnej egzystencji, ale to się zobaczy. Chciałam się tylko przypomnieć i zapewnić , że jeszcze zipię.
Dzisiaj pokazuję wam kuferek przygotowany na ślub .  Kuferek biały, z wypukłą koronką wykonaną szablonem Martha Stewart, motyw różany, już go kiedyś wykorzystałam na innym pudełku. Mam nadzieję , że kuferek  spodobał się  młodej damie.
Żeby was troszkę udobruchać  wkleiłam króciutki kursik o tym jak posłużyć się transferem na dużych powierzchniach, takie pytanie kiedyś padło w komentarzach, odpowiedź zamieściłam poniżej.


Do wykonania kuferka użyłam;

Image Transfer Medium Americana Decor -transfer Acrylic Plaster
 Relief paste Cadence - pasta strukturalna 
Lakier akrylowy Śnieżki Vidaron -lakier do wyrównania powierzchni, nazywam go roboczym 
Ultra-Matte Varnish Americana Decor -lakier do wykończenia na matowo 


Transfer na dużych powierzchniach.

Do transferu używam preparatu Image Transfer Medium Americana Decor -transfer Acrylic Plaster , wypróbowany, świetny, kiedyś testowałam inne transfery , ale mnie nie zadowoliły, zwłaszcza gdy chciałam przenieść obrazek wielkości kartki A4. Ten transfer jest akurat.

Jak to zrobić? oto mój przepis.


Wybrany motyw trzeba wydrukować na drukarce laserowej , albo zwykłej, ale wtedy musimy zrobić ksero kolorowe i dopiero taki motyw gotowy jest do przeniesienia.
Nakładamy pędzelkiem transfer na motyw.


Transfer kładę też na powierzchnię pudełka.


Papier przykładamy prawą stroną do powierzchni. 


Aby dobrze docisnąć motyw do powierzchni pudełka wykorzystuję do tego celu to co mam pod ręką w kuchni, bo tam mam swoja pracownię, czyli kładę folię spożywczą, następnie wałkiem dociskam w każdą stronę aby wycisnąć nadmiar transferu i aby nie pozostawić pęcherzyków powietrza. Pozostawiam do wyschnięcia na jakieś dwie godziny albo na noc.


Następnie przygotowuję miseczkę z wodą i gąbeczkę, namaczam powierzchnię wodą .


Delikatnie ścieram papier gąbką lub palcami do momentu aż widoczny jest obrazek. Pozostawiam do wyschnięcia. 


A tak wygląda powierzchnia po wyschnięciu, nadal matowa? to znaczy , że czynność musimy powtórzyć mozolnie aż uzyskamy idealne kolory na obrazku, a na powierzchni pozostanie sam obrazek utrwalony przez transfer.


Na tym obrazku widać jak pojawia się czysty obrazek. Mam nadzieję , że wyjaśniłam dokładnie o co chodzi. Wystarczy teraz dobrze wylakierować ( rozumiem przez to położenie tylu warstw lakieru aby uzyskać piękną gładka powierzchnię) i gotowe. 

Życzę miłego wieczoru i do zobaczenia.

środa, 10 sierpnia 2016

Ćwiczę cierpliwość


 Ćwiczę cierpliwość. 

Każdemu wydaje się , że osoby które haftują to bardzo cierpliwe osoby, otóż nie. Ja jestem wyjątkiem? może nie. 

Dla mnie haft jest odskocznią , a zwłaszcza haft krzyżykowy. Gdy stawiam krzyżyki i je liczę za dużo nie myślę o innych sprawach, zamykam się w swoim świecie. Nie jestem cierpliwa, lubię działać szybko, jestem ruchliwa i czasami nadpobudliwa, a jednak haftuję i lubię to robić. Nigdy jednak nie lubiłam wyszywać tła, ani jednolitych płaszczyzn np. jednym kolorem, wolę jak się coś dzieje na płótnie tak jak i w życiu, a ja wybrałam sobie wzór do hafu, który zaprzecza wszystkiemu. Dużo płaszczyzn na których nic się nie dzieje, ło Matko!!!!................zawzięłam się jednak, dłubię, .........i ćwiczę cierpliwość. 


Nie, to nie dywan, to tylko mój haft w zbliżeniu. 


 A to mój miesięczny, wypocony urobek , chyba będę ten haft pocić jeszcze bardzo długo. 




Może epoka nie ta, jednak widzę pewne podobieństwo do mojej obecnej sytuacji.

środa, 20 lipca 2016

Kuferek w słoneczniki


Chyba zostanę obwołana kuferkową królową , bo ja znowu wyskakuję z kuferkiem.
 Tym razem kuferek w słoneczniki , który wykonałam na prośbę kolegi z pracy, a przeznaczony był na prezent dla jego żony. Motyw wybrał on sam osobiście, a pozostałe elementy dobierałam sama do motywu nie znając gustu obdarowywanej. Mam nadzieję, że jej się podoba. Lubię robić bardzo osobiste przedmioty.
 A tak poza tym to lato upływa, a mnie znowu noga boli, właśnie dostałam następne zwolnienie z pracy i jak tak dalej pójdzie będę musiała zmienić pracę na siedzącą, tylko gdzie taką można dostać w moim zawodzie?. Jak do tej pory pokonywałam średnio 30 km dziennie na dyżurze , wierząc wyliczeniom naukowców, takim to sposobem sfatygowałam sobie kolana, a do emerytury muszę pokonać na piechotę chyba cały glob jak i nie więcej.
 Najgorsze jest to, że nie posiadam ogrodu w którym mogłabym spędzić lato i męczę się w mojej klatce, doprowadza mnie to do rozpaczy. Do tego moje kochane góry po których tak kocham łazić oddalają się co raz bardziej. 
 Dobra strona tej sytuacji to taka , że mam czas na haft i tego się trzymam jak rozbitek tratwy. Na razie jestem w amoku, więc macham igiełką intensywnie.
 A wam życzę udanych urlopów , podróży i słonecznego lata. Pozdrawiam cieplutko.


Ten post bierze udział w Urodzinowym Linking Party Kasi:




niedziela, 17 lipca 2016

Deszczowy wpis - Gra o tron po polsku


Leje, na dworze armagedon, u was też ? 
 Ale co tam , ja jestem przygotowana na każdą ewentualność. Jak nie wyszywam , to czytam, a mam co czytać.
 Ostatnio napatoczyłam się na pewną autorkę książek , której wcześniej nie znałam, a która uderza swoim pisarstwem w moją czułą strunę, czyli historię. 
Elżbieta Cherezińska to moje ostatnie objawienie. Pewnie mole książkowe dawno już ją znają, ja jednak dopiero ją odkryłam, na szczęście dla mnie.
 Historia to mój konik od zamierzchłych czasów, ale mam swoje ulubione epoki. Jak wiecie epoka Marii Antoniny fascynuje mnie dogłębnie, ale nie tylko, uwielbiam czytać o niezwykłych losach kobiet na przestrzeni wieków. 
Wydaje mi się , że fascynacja historią rozpoczęła się u mnie od momentu przeczytania "Starej Baśni" J.I.Kraszewskiego , Słowianie, zamierzchłe czasy, wierzenia, czas tworzenia się nowej struktury państwa, to jest to co tygryski lubią najbardziej. Sięgnęłam też do "Polski Piastów" Pawła Jasienicy i przeczytałam wszystkie tomy i nic dziwnego , że zdawałam maturę z historii.
 Od tamtej pory większą część moich lektur to książki związane choć częściowo z historią . A że w historii jest mnóstwo legend, niedopowiedzeń , a magia wplata się w nią niewidzialną nicią , to i takie lektury wpadają mi w rękę. Bo jak nazwać fascynację książką a potem filmem "Gry o tron"? 
Ło matko !!! ale się rozpisałam , a miało być o E.Cherezińskiej. 
 "Korona śniegu i krwi" i "Niewidzialna korona" to pierwsze książki tej autorki przeczytane przeze mnie . Do sięgnięcia po tę lekturę zachęciła mnie recenzja, która sugerowała podobieństwo do "Gry o tron", tyle tylko, że po tron polski. Bo to i Piastowie, i zawierucha rozbicia dzielnicowego, bezkrólewie, walka o tron, wpleciona magia. 
Przeczytałam i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, mam nadzieję, że dalsza część zostanie napisana. Polecam.

  "Pierścień, który zmyje klątwę... 
Miecz, który skłóci śmiertelnych... 
Orzeł, który przebudzi królestwo. 

 Czasy Wielkiego Rozbicia. Potężne ongiś królestwo w sercu Europy rozpadło się na księstwa, którymi władają skłóceni ze sobą Piastowie. Od wielu lat Polska nie ma króla. Na opustoszały tron padają pożądliwe spojrzenia sąsiednich władców. W głębi lasów budzą się ludzie Starszej Krwi, a wraz z nimi zapomniane przez stulecia demony. Z herbów schodzą bestie, by w walce wspomóc swych panów. Sieć intryg coraz ciaśniej zaciska się wokół młodego księcia Starszej Polski Przemysła II. 
Święte księżne, grzeszni książęta i szlachetni rycerze. Czas rozpocząć bój o koronę, najwyższy czas zjednoczyć królestwo.... "

niedziela, 10 lipca 2016

Viktoriański kuferek


Tym razem u mnie viktoriański kuferek, nazwa nasunęła mi się na myśl kiedy przyglądałam się różom na serwetce, którą wybrała sobie moja koleżanka.Takie róże często pojawiają się w motywach czy obrazach z minionych epok. Uparła się aby dać bejcę do tych róż , to i dostała, ja osobiście chciałam dodać biel i pudrowy róż, no ale klient nasz pan. Za to środek zrobiłam taki jaki chciałam, mając nadzieję , że będzie się podobać.


Do wykonania kuferka użyłam; 
 Bejca Colorit - bejca wodna do drewna ;dąb
 Lakier akrylowy Śnieżki Vidaron -lakier do wyrównania powierzchni, nazywam go roboczym
 klej do serwetek i serwetka
 Flugger 70 -lakier do wykończenia na połysk


  Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami i życzę udanej niedzieli.

czwartek, 7 lipca 2016

Lak A Daisy Memorial - nowy haft


Jak tam upływa wam lato?
   U mnie pracowicie, dyżuruję , dyżuruję, opiekuję się tymi , których nikt nie chce , bądź tymi którzy sami nie mogą sobie znaleźć miejsca w ówczesnym świecie, więc ręce pełne roboty, głowa pęka od krzyków, próśb, oczekiwań, utyskiwań, roszczeń itp........ konieczna jest odskocznia.      Postanowiłam wrócić do haftu , bo tylko on mnie dogłębnie relaksuje i uspakaja. Wakacje moje będą dopiero we wrześniu, postanowiłam więc przez lato hafcić i nie dać się zwariować, pełny relaks.


  Skorzystałam z promocji w Needl & art i zakupiłam wzór tej oto damy, która urzekła mnie od pierwszego spojrzenia. Atutem były pawie pióra, kocham pawie , mam wykonany haft olbrzymiego , pięknego Pana Pawia , mam wykonane kopyta pawie, ale damy z pawimi piórami nie posiadam. Najwyższa pora takową mieć.Wprawdzie nie stanie się  to szybko, bo wzór spory,  a dodatkowo wyszywam na płótnie , krzyżyki więc bardzo drobniutkie . Wyobraźcie sobie , że to co widzicie , to tylko rożek wzoru , na oko malutki hafcik , a w rzeczywistości wykonałam już pole 50 x 70 krzyżyków. Mam nadzieję , że cierpliwości mi wystarczy na długo, bo nie bardzo lubię wyszywać tło, a tutaj jest go bardzo dużo. Jednak bardzo mi zależy na wyszyciu tego obrazu, jest więc nadzieja.


W Needle & art zakupiłam w promocji płótno na którym powstaje obraz, to płótno Dublin 25" koloru białego, polecam , świetnie się na nim wyszywa.


Do zakupionego wzoru dołączona jest lista numerów muliny DMC, w sumie do tego haftu potrzebowałam 86 kolorów, większą część posiadałam, a resztę dokupiłam , można więc delektować się haftowaniem.


  Tak relaksujemy się razem z Miśkiem, ja wyszywam , on siedzi przy laptopie i oglądamy ....co? ...oczywiście piłkę nożną, jakby inaczej gdy się ma kibica w domu. Do tego śledzimy tour de france, no cóż jak się nie ma środków na podróż po Francji można z kolarzami zwiedzić ten kawałek Europy, czyż nie? A po za tym uwielbiam komentatorów : Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego.  



Wzór , który zakupiłam i wyszywam to przełożenie grafiki Tracy Butler, a ja odnalazłam kilka grafik w jej wykonaniu, to te poniżej razem z moją Daisy.

  Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę udanego dnia.