Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

środa, 11 stycznia 2017

Nowy dom, nowe życie


Witam w Nowym Roku z Szewc koło Wrocławia. Tak,tak , wybyłam z kochanego Przemyśla pod Wrocław. Mogłabym napisać całą epopeję na temat przeprowadzki,  ten,  kto się przeprowadzał z jednego końca Polski na drugi jej koniec, z przydasiami zbieranymi pieczołowicie przez trzydzieści lat, ten wie o czym mówię.
   Pamiętacie jak z chorą nogą przeleżałam cały lipiec, dusząc się od gorąca w bloku i  znikąd pomocy? Miałam czas myśleć nad swoją niedolą, zazdroszcząc wszystkim kawałka ogrodu i wielu innych rzeczy , które wtedy ratowały by mi życie. Misiek też od dłuższego czasu siedział markotny, lata emerytalne płynęły , a jemu brakowało zajęcia. Jednocześnie moje dzieci zaczęły myśleć o kredycie i swoim mieszkaniu, my o swoim małym domku.
    Zdecydowaliśmy o połączeniu swoich sił i możliwości, wprawdzie układ bardzo ryzykowny, nie mniej jednak dający możliwość zakupienia domu w pobliżu Wrocławia, tak  aby dojazd do pracy był dobry, dom z ogrodem i na wsi.
    Nastał wrzesień , wybraliśmy się na urlop do dzieci, które zaplanowały nam wycieczkę tematyczną pn." Zobaczmy kilka domów na sprzedaż, a nóż, widelec coś się nam spodoba " . I stała się rzecz niebywała, dom, który kupiliśmy nie był na liście, znaleziony w przeddzień wycieczki , oglądnięty pobieżnie, stał się naszym domem.
   Po drodze przebrnęliśmy przez załatwienie kredytu w banku, stertę papierów, porządkowanie piwnicy , następnie domu i pakowanie, załatwienie transportu, sprzedanie mieszkania, zwolnienie z pracy, pożegnanie przyjaciół, rodziny, miasta w którym przeżyło się trzydzieści lat. Były łzy i żal, ryzyko i wielka niewiadoma a jednocześnie radość, że coś nowego w życiu się zaczyna.
Od 20.11 mieszkam w dwurodzinnym  domu, z ogródkiem, na wsi, 3 km od rogatek Wrocławia. Próbujemy się zaprzyjaźnić z nowym domem, ale on jeszcze ma swoje kaprysy. My, czyli ja i Misiek, oraz dzieci zaczynamy praktycznie od zera, remontujemy , naprawiamy. Właściwie do Świąt Bożego Narodzenia gruz i kurz sypał się z każdego kąta. Obecnie część prac wykonaliśmy, a resztę pcha się do przodu. Pracy ogrom, mam nadzieję , że damy radę. 
Mnie jeszcze czeka poszukiwanie nowej pracy,  na razie zrobiłam sobie przerwę, aby jakoś ogarnąć ten chaos.  


Ze względu na powyższe aspekty mam wytłumaczenie czemu mnie w blogowym świecie zabrakło, mam też cichą nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie . 

Życzę więc wszystkim i sobie Szczęśliwego Nowego Roku, aby marzenia mogły się spełniać.

sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia

Odgruzowałam się i otrzepałam z kurzu po remoncie domu,  pędzę więc złożyć życzenia .

Życzę wam zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełniania swoich marzeń, ciepła rodzinnego.
Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.

Szczęśliwego Nowego Roku!!!


sobota, 19 listopada 2016

Kuferek z kotem


Dzisiaj chciałam się przypomnieć, wrzucam więc na szybko kuferek z kotem. Kuferek wykonany na prośbę koleżanki , a przeznaczony dla jej ukochanej wnuczki, motyw wybrała sobie sama, sugeruje podobieństwo do małej Mai i jej miłości do zwierząt , zwłaszcza kotów.

Jeżeli chodzi o moją skromną osobę? - właśnie rozpoczęłam exodus ze wschodu na zachód.
Jak się zadomowię dam znać.

wtorek, 18 października 2016

Kuferek ze storczykiem


Niesamowicie ponuro na dworze, czekam na złotą polską jesień i nic z tego. Tak dla poprawy nastroju dzisiaj pokażę wam kuferek ze storczykiem.Oczywiście kuferek z tych co to spełniają marzenia , czyli motyw wybrany przez obecną posiadaczkę tego pudełka.

 U mnie nadal etap pakowania pudeł z dobytkiem, sama sobie nie zdawałam sprawy ile tego nagromadziliśmy. Misiek wyniósł do biblioteki niezliczoną ilość książek, mam nadzieję , że komuś jeszcze posłużą. Zostawiamy tylko ulubione, sentymentalne oraz nowsze pozycje i tak nazbiera się nie wiadomo ile pudeł z książkami, gazetami. Bo jak mam się rozstać z wydawnictwem Burdy?.............nie oddam !!!!.......... najwyżej będę ciągnąć za sobą na piechotę, bronię je pazurami przed unicestwieniem przez  mego M., chyba mnie dobrze rozumiecie? Mogę ciuchy zostawić , ale moje gazety? moje przydasie robótkowe?...............nigdy !!!

piątek, 14 października 2016

To jeszcze nie Boże Narodzenie


 To jeszcze nie Boże Narodzenie, ale ja stworzyłam kuferek nawiązujący do tego święta. Jak zwykle spełniam marzenia; koleżanka przyniosła serwetkę z motywem poinsecji i chciała ją mieć na kuferku, do tego kolor zieleni świerkowej. Zabierałam się za to zadanie z mieszanymi uczuciami, główkowałam jak to wszystko do siebie dopasować, ale wyszło chyba nieźle. 

U mnie nadal chaos, oczekiwanie i porządki w piwnicy, wiecie jak to jest gdy dwa chomiki zbierają wszystko przez 30-ci lat , teraz tak trudno się rozstać z niektórymi rzeczami, a trzeba zmniejszyć ich ilość.W związku z tym rzadziej tu bywam, ale nie opuszczam tego miejsca, tyle tylko , że muszę uporządkować swoje życie prywatne. Do usłyszenia. 

poniedziałek, 26 września 2016

Wałek na łóżko - pomysł na recykling


Witam was serdecznie, zaniedbuję to miejsce ostatnio bardzo. Post ten miałam napisać dość dawno , zdjęcia były wklejone, czekały tylko na chwilę mojej weny do pisania. Jestem na razie zawieszona w próżni, czekam na pewne ważne decyzje, które nie zależą ode mnie, to czekanie jest chyba najgorsze. 
Postanowiłam sobie zapełnić okres oczekiwania , więc coś się tu będzie pojawiało. 
Lato mi mignęło w tempie wystrzelonej torpedy, a wrzesień jeszcze szybciej. Nie miałam czasu pozachwycać się tym pięknym okresem , mam nadzieję , że to się zmieni.
 Dzisiaj was ponudzę recyklingiem . 
To co napiszę może niektórych zniesmaczy , ale nie przejmuję się tym zupełnie.
 Mam czasami wielką przyjemność szperać w starych szmatkach, tak, tak , starych szmatkach. Jest u mnie olbrzymi sklep, gdzie można przerzucać szmaty i wyszukać to co nas interesuje. Nie ciągnie mnie w kierunku ubrań, natomiast sterty różnych materiałów przyciągają jak magnez. A co tam znajduję? Znajduję kupony  bawełny , płótna ,obrusiki,  koronki, hafty, włóczki itp. Potem można je użyć do szycia patchworków, poduszeczek, lalek i co tylko nam przyjdzie do głowy. Zawsze to tańsze od kupienia nowych materiałów, a wierzcie mi można wynaleźć różne cacuszka.
Ostatnio wpadły mi do ręki dwie poszwy na poduszki z koronkami, kupiłam je właśnie dla tych koronek. Już chciałam je wypruć, ale przyszedł mi do głowy pewien pomysł, postanowiłam z poszwy uszyć wałeczek na łóżko. Jeżeli macie ochotę i czas to zapraszam na mały skrót i kursik szycia takiego wałeczka.

Kursik szycia wałeczka na łóżko ze starej poszwy na poduszkę.



Poszwę rozprasowujemy, przecinamy boczne szwy. Odcinamy część potrzebną nam na szerokość wałka komponując tak by koronka znalazła się na środku. Zszywamy długie boki do siebie, krótsze podkładamy. W ten sposób mamy podłużną koszulkę. Postanowiłam wkład wałeczka zrobić osobno , ale można nie komplikować i do tego doszyć boki.


Z  materiału pozostałego z poszwy kroję prostokąt takiej wielkości jak koszulka, zszywam.


Osobno kroję mniejszy prostokąt. Dłuższy bok prostokąta zakładamy tak by powstał tunel na sznureczek, drugi bok prostokąta marszczymy, tak by długość marszczonego boku dopasować do długości krótszego boku wałeczka.


Przyszywamy wałeczek do przymarszczonego boku. 


Tak wygląda wkład do wałka. 



Do wypchania używam wkładu do poduszek, takie wkłady można kupić np. w Jsku.
Do tunelu wkładam sznurek i ściągam.


Tak wygląda gotowy wałek.


A tak wygląda wałek z nałożoną koronkową koszulką . 


To są widoczne boki wałeczka. 


Przy okazji uszyłam dwa wkłady do poduszek i dwa  różowe jaśki, na ich uszycie wykorzystam bawełnę i koronkę wyszperaną w wyżej wymienionym sklepie.


Dziękuję za odwiedziny, pozostawione komentarze życząc miłego dnia. 
A tym , które wiedzą o czym piszę życzę udanego polowania, weny i przyjemnego szycia. 

piątek, 16 września 2016

Kuferek ślubny i transfer na dużej powierzchni


Strasznie długo mnie tu nie było, czas płynie szybko jak człowiek ma dużo na głowie. W moim życiu obecnie dzieje się, oj dzieje, do tego stopnia , że zupełnie zapomniałam o blogu. Może dojdzie do przewrotu w mojej skromnej egzystencji, ale to się zobaczy. Chciałam się tylko przypomnieć i zapewnić , że jeszcze zipię.
Dzisiaj pokazuję wam kuferek przygotowany na ślub .  Kuferek biały, z wypukłą koronką wykonaną szablonem Martha Stewart, motyw różany, już go kiedyś wykorzystałam na innym pudełku. Mam nadzieję , że kuferek  spodobał się  młodej damie.
Żeby was troszkę udobruchać  wkleiłam króciutki kursik o tym jak posłużyć się transferem na dużych powierzchniach, takie pytanie kiedyś padło w komentarzach, odpowiedź zamieściłam poniżej.


Do wykonania kuferka użyłam;

Image Transfer Medium Americana Decor -transfer Acrylic Plaster
 Relief paste Cadence - pasta strukturalna 
Lakier akrylowy Śnieżki Vidaron -lakier do wyrównania powierzchni, nazywam go roboczym 
Ultra-Matte Varnish Americana Decor -lakier do wykończenia na matowo 


Transfer na dużych powierzchniach.

Do transferu używam preparatu Image Transfer Medium Americana Decor -transfer Acrylic Plaster , wypróbowany, świetny, kiedyś testowałam inne transfery , ale mnie nie zadowoliły, zwłaszcza gdy chciałam przenieść obrazek wielkości kartki A4. Ten transfer jest akurat.

Jak to zrobić? oto mój przepis.


Wybrany motyw trzeba wydrukować na drukarce laserowej , albo zwykłej, ale wtedy musimy zrobić ksero kolorowe i dopiero taki motyw gotowy jest do przeniesienia.
Nakładamy pędzelkiem transfer na motyw.


Transfer kładę też na powierzchnię pudełka.


Papier przykładamy prawą stroną do powierzchni. 


Aby dobrze docisnąć motyw do powierzchni pudełka wykorzystuję do tego celu to co mam pod ręką w kuchni, bo tam mam swoja pracownię, czyli kładę folię spożywczą, następnie wałkiem dociskam w każdą stronę aby wycisnąć nadmiar transferu i aby nie pozostawić pęcherzyków powietrza. Pozostawiam do wyschnięcia na jakieś dwie godziny albo na noc.


Następnie przygotowuję miseczkę z wodą i gąbeczkę, namaczam powierzchnię wodą .


Delikatnie ścieram papier gąbką lub palcami do momentu aż widoczny jest obrazek. Pozostawiam do wyschnięcia. 


A tak wygląda powierzchnia po wyschnięciu, nadal matowa? to znaczy , że czynność musimy powtórzyć mozolnie aż uzyskamy idealne kolory na obrazku, a na powierzchni pozostanie sam obrazek utrwalony przez transfer.


Na tym obrazku widać jak pojawia się czysty obrazek. Mam nadzieję , że wyjaśniłam dokładnie o co chodzi. Wystarczy teraz dobrze wylakierować ( rozumiem przez to położenie tylu warstw lakieru aby uzyskać piękną gładka powierzchnię) i gotowe. 

Życzę miłego wieczoru i do zobaczenia.